niedziela, 6 marca 2016

More meringue

So much on the sweet side recently!!! I don't know what's going on with me. I definitely don't havee a sweet tooth but I'm producing all that sweet stuff like crazy. Hmmm, must be the depressing weather that makes me want to play with meringue and cream so much :) Luckily the polymer clay doesn't build up round the hips!!!

Strasznie ostatnio słodko tu u mnie. Nie wiem, co się dzieje. Normalnie nie jestem specjalnie słodyczolubna. Może to przez tą pogodę. Na szczęście te polimerowe deserki nie odkładają się w talii :D

wtorek, 1 marca 2016

The first Museum of Dollhouses in Poland

I'm so thrilled about the news. We're going to have a museum of dollhouses at last. In the very centre of Poland. Not just a temporary exhibition but a whole museum full of dollhouses of different historical periods. And, what I'm mostly happy about, a place to meet other miniature lovers and a center of workshops and other events. Can't wait. 
The fundation, Belle Epoque, are collecting donations to be able to open the museum on 1st of June. If anyone is willing and can afford ...
There are also a few fantastic auctions on the site of the museum. You can win great miniatures for your collection. Go and have a look:

Pewnie już wielu z Was wie, ale i tak napiszę. W końcu będziemy mie w Polsce muzeum domków dla lalek. Nie tymczasową wystawę, nie małą salkę z ekspozycją zabawek, ale prawdziwe domkowe muzeum! Sale ekspozycyjne, domki z różnych epok i co jeszcze baedziej ekscytujące, miejsce spotkań dla pasjonatów i centrum warsztatów i szkolen wszelakich. bardzo, ale to bardzo mnie to cieszy.
Fundacja Anety Popiel-Machnickiej, Belle Epoque, zbiera fundusze, aby otwarcie muzeum w Pałacu Kultury i Nauki mogło się odbyć planowo 1 czerwca tego roku. Jeśli ktoś chce i może, śmiało...
I jeszcze  jedno. Na stronie FB muzeum odbywa się kilka ciekawych aukcji na rzecz otwarcia . Warto zerknąć. Może znajdziecie coś do swojej prywatnej kolekcji.

niedziela, 28 lutego 2016

Another rose cake on a board

I have always liked using flowers in kitchen. I mean in real size :) Perhaps because of my father. As a keen biology teacher he used to wander through meadows and forests and pick up various herbs whose names I don't even remember now. And so we then had fancy salads made of beautiful leaves and flowers, fried elder flower tempura, nettle soup, thistle served as asparagus... You name it. Real wild cusin. 
Perhaps this is why I made another cake decorated with roses. I have a soft spot for flower petals either candied or simply dusted with sugar, roses, violets or nasturtiums.
Here it is. And I'm afraid I'm going to make more soon :)

Zawsze lubiłam wykorzystywać kwiaty w kuchni. Mam teraz na myśli prawdziwą kuchnię. Być może przez mojego tatę. Jako biolog z powołania, wędrował całymi dniami przez łąki i lasy, i zbierał rozmaite zioła, których nazw już nawet nie pamiętam, jeśli w ogóle kiedykolwiek je znałam.  Potem jedliśmy piękne sałatki z liści i kwiatów, kwiaty czarnego bzu smażone w cieście, zupę z pokrzyw, pędy ostu, czy raczej ostrożnia, serwowane jak szparagi... I mnóstwo innych takich specjałów. Prawdziwa dzika kuchnia :)
Może dlatego właśnie zrobiłam kolejne ciasto z różami. Mam słabość do kandyzowanych płatków róż, fiołków i nasturcji. Piękne! Bardzo lobię też efekt, jaki daje oprószenie kwiatów cukrem.
Oto kolejny różany biszkopt. I obawiam się, że nie ostatni.

niedziela, 14 lutego 2016

Sunday tea

Happy Valentine Sunday :) Join me for tea and some romantic rose petal cake, please :)

Przyjemnej niedzieli Valentynkowej. Zapraszam na takie trochę romantyczne ciasto :)

sobota, 13 lutego 2016

A little how to

Thank you for all your comments. My vain self feels really flattered now ;)
If that was possible, I'd invite you all for a nice cup of coffee, some delicious cake or better some strawberries...  Well, can't do that so I'll thank you sharing a tutorial with you. It's not a new one, sorry. And some of you might have seen it before. But in case you haven't... ere it is. 
Home made cherry cake 
And a few photos of my latest work.

Dziękuję serdecznie za przemiłe komentarze. Moja próżna część osobowości została bardzo ładnie dopieszczona :)
Gdyby to było możliwe, zaprosiłabym Was wszystkich na kawę, ciasto, albo może truskawki... Ale że na razie się nie da, to podziękuję dzieląc się jednym ze swoich tutoriali. Nie jest niestety nowy i pewnie już niektórzy znają. Ale gdyby jednak nie, to zapraszam.
Domowe ciasto z wiśniam
I jesszcze pare zdjęć z ostatnich dni.



środa, 10 lutego 2016

Still life

I've decided to take part in a miniature competition. It's going to take place during the show in Chicago  I guess I like challenges. It's in my nature. Not that I really want to win so much but I confess I do want to be good. Must be vanity, I guess :)
Anyway, I had an image on my mind. A still life of the kind you sometimes see in old English or Dutch paintings: some garden flowers, some fruit... you know what I mean. I googled it and loved two images: one of a bunch of English roses and the other of some raspberries spilled from a mug. Both lovely. So all I did was to combine those two arrangements into one. I displayed it all on a slightly shabby board to give it that nice modern feel. I also replaced an enemail mug with a flute champagne glass for a touch of delicacy and because it reflects light so adorably..
Here's what I managed to produce :)

Biorę udział w konkursie miniaturkowym. Chyba lubię konkursy. Jakoś leży to w mojej naturze. I wcale nie chodzi mi tak bardzo o wygraną, ale o to, żeby czuć zadowolenie ze swojego udziału. Lubię być w czymś dobra. Próżność, nie?
Miałam w głowie obraz. Taką martwą naturę w stylu obrazów olejnych. Wiecie, kwiaty ogrodowe z osypujcymi się płatkami, jakieś owoce... Pobuszowałam trochę po necie i znalazłam dwa obrazy, które mnie ujęły. Jeden z angielskimi różami. Drugi z malinami rozsypanymi na blacie. Oba piękne. Połączyłam je w jedną aranżację. Poukładałam wszystko na malowanej starej desce, żeby było na czasie. Zamieniłam emaliowany kubek z malinami na szklany kieliszek, żeby było subtelnie i żeby światło miało się w czym odbijać.
I takie coś mi wyszło:


wtorek, 19 stycznia 2016

A rose, a peony or a Ranunculus?

Hi. It's me again. Seems I'm in my hyperactive mini phase :P

Anyway, I've had a few people on FB asking me if my flowers were roses, peonies or Ranunculus. That made me want to have a closer look at those flowers. And well... in fact they are sometimes difficult to tell apart. Not for a botanist, of course. But for an amatour as myself... Yes, I can see the different arrangement of the petals, their different shapes, colour varieties... But have a look yourselves ;) 
And then tell me which ones I make :D.

Hej. To znowu ja. Jakąś hiperaktywną fazę mam, czy coś :P

Tak, czy inaczej, pytało mnie ostatnio kilka  osób na Fb, czy kwiaty, które robię, to róże angielskie, piwonie, czy jaskry.
Więc przyjrzałam się bliżej tym gatunkom i... hmmm. Bądź tu mądry. Oczywiście dla botanika nie będzie problemu. Ale jako całkowita amatorka owszem, dostrzegam nieco inny układ płatków, inny kształt brzegów, inne działki kielicha, łodygi, itp. Ale... Sami spójrzcie! A potem powiedzcie mi, jakie kwiatki tak naprawdę robię ;)

First my humble fimo efforts:
Najpierw moje polimerowe sztuczności:

And now the beauties of the nature:
A teraz naturalne piękności:
Cabbage roses:
 English roses:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...